GIEŁDA

Jak inwestować – 5 zasad przedstawia Mirosław Bajda (EuroRating)

checklist-miroslaw-bajda-eurorating

Ostatnio zapytałem przedstawicieli rynku finansowego o to, jak inwestować na giełdzie. Tak powstał wpis, w którym przedstawili oni najważniejsze zasady, którymi kierują się w inwestowaniu. Jednym z ekspertów, którzy podzieli się swoimi przemyśleniami był dr Mirosław Bajda, prezes zarządu agencji ratingowej EuroRating. W dzisiejszym wpisie rozwinie on zasady, które wtedy przedstawił.

1. Unikaj spółek z wysokim zadłużeniem i niską płynnością

Wysoki wskaźnik ogólnego zadłużenia (jego maksymalna bezpieczna wartość różni się w zależności od branży, jednak ogólnie można wskazać, że nie powinien być wyższy niż 50-60%) wiąże się z wyższym ryzykiem bankructwa. Warto też patrzeć na strukturę ilościową i czasową zadłużenia – im więcej w ogólnym zadłużeniu długu finansowego (oprocentowanego) oraz im więcej długu krótkoterminowego, tym ryzyko bankructwa większe.

Zbyt niskie wskaźniki płynności są tak samo (a może nawet bardziej) niebezpieczne jak zbyt wysokie zadłużenie. Tu również istnieją specyficzne różnice między branżami, jednak  płynność bieżąca najczęściej nie powinna być niższa niż 1,2-1,3; płynność szybka nie powinna być niższa niż 0,8-0,9; zdrowy biznes powinien mieć też pewien zapas gotówki w stosunku do zobowiązań bieżących, co obrazuje wskaźnik płynności natychmiastowej. Spółka może charakteryzować się umiarkowanym zadłużeniem, jednak może upaść na skutek utraty płynności i zdolności do regulowania bieżących zobowiązań (w tym długu oprocentowanego).

Szczególnie niebezpieczne jest połączenie wysokiego zadłużenia i niskiej płynności – od tego typu spółek należy trzymać się z daleka, nawet jeśli ich akcje są nisko wyceniane na giełdzie. W przypadku obligacji można w takich przypadkach z pewnością mówić o ryzyku kredytowym (ratingu) głęboko w zakresach spekulacyjnych.

2. Kupuj spółki z niskim P/BV i P/E

Moje własne badania empiryczne przeprowadzone dla okresu długoterminowego na rynku polskim, a także liczna badania z rynków zagranicznych (od USA, przez Europę Zachodnią po Azję) wskazują, że portfel spółek z najniższymi wskaźnikami P/BV (Cena / Wartość Księgowa) generuje w przyszłości najwyższe stopy zwrotu. I odwrotnie – spółki najdroższe pod względem P/BV generują najniższe stopy zwrotu. Moje badania wskazały przy tym, że zależność jest tu przy tym niemal liniowa – portfele spółek uszeregowanych (w decylach kwintylach) według rosnącego P/BV dają coraz niższe stopy zwrotu. Przebadałem również optymalny czas, w jakim warto trzymać zakupione spółki o najniższym P/BV – rynek odnajduje ich prawdziwą wartość średnio w ciągu ok. dwóch lat. Strategia ta – choć bardzo zyskowna – jest więc raczej dla cierpliwych inwestorów.

Badania na wielu rynkach wskazują również, że warto patrzeć jednocześnie na wskaźnik P/E (Cena / Zysk na akcję). Tu również występuje zależność – im niższy wskaźnik tym wyższe przyszłe stopy zwrotu.

Najlepszą strategią byłoby więc kupowanie spółek, które mają zarówno niski wskaźnik P/BV, jak i P/E (a więc które generują zyski).

UWAGA: przy strategii kupowania nisko wycenianych spółek należy kierować się zasadą nr 1 – tj. unikać spółek z wysokim zadłużeniem i niską płynnością. Niska wycena (bazująca na historycznych sprawozdaniach finansowych) może być bowiem w takim wypadku uzasadniona wysokim ryzykiem bankructwa przedsiębiorstwa.

3. Dywersyfikuj portfel inwestycji (ale nie za bardzo)

Ponieważ biznes wiąże się z ryzykiem, w przyszłości zawsze może się zdarzyć coś niespodziewanego, czego nie przewidzi nawet najbardziej wnikliwa analiza. I choć dzięki unikaniu spółek z wysokim zadłużeniem i niską płynnością, a także dzięki wybieraniu spółek nisko wycenianych pod względem P/BV i P/E, mamy duże szanse na dokonywanie inwestycji generujące w długim terminie wysokie stopy zwrotu, to nie należy stawiać wszystkiego na jedną kartę. Każdy biznes teoretycznie może w przyszłości zbankrutować, a nawet jeśli nic tak drastycznego się nie stanie, można trafić akurat na spółkę, której cena w dłuższym czasie nie będzie zachowywała się zgodnie z oczekiwaniami (na co może wpłynąć dziesiątki różnych czynników).

Inwestycje w spółki nisko wyceniane pod względem P/BV dają wysokie stopy zwrotu, jednak dotyczy to średnich stóp zwrotu dla portfela takich spółek. Należy więc zdywersyfikować portfel spółek w portfelu inwestycyjnym, aby uniknąć ryzyka kupna akurat spółek, które w przyszłości będą zachowywały się słabo.

Dywersyfikacja powinna być przy tym dostosowana do poziomu wiedzy na temat finansów przedsiębiorstw i doświadczenia inwestora, a także czasu jaki można poświęcić na analizę i późniejszy monitoring dokonanych inwestycji. Nawet jednak portfel profesjonalisty powinien składać się z ok. 10 różnych spółek. Im mniejsza wiedza i mniej czasu na analizę – tym dywersyfikacja powinna być większa, jednak nie należy przesadzać, ponieważ coraz trudniej będzie panować nad portfelem i zleceniami. Wystarczy jeśli mniej doświadczony inwestor kupi 20-30 spółek (ma wówczas swój własny „fundusz inwestycyjny”). Przy inwestycjach długoterminowych (o średnim horyzoncie od 1 do 3 lat) taki portfel jest do ogarnięcia przez jedną osobę, a przy tym wiąże się ze stosunkowo niskim ogólnym ryzykiem.

4. Stosuj zarówno analizę fundamentalną, jak i techniczną

Inwestorzy giełdowi zwykle uważają się za zwolenników albo analizy fundamentalnej albo technicznej (i w obu przypadkach jedni mają drugich za szarlatanów, albo w najlepszym razie za naiwniaków).

Ja jednak z własnego doświadczenia (na giełdzie inwestuję od 1992 roku) wiem, że warto stosować zarówno analizę fundamentalną, jak i techniczną – i to w odniesieniu do tych samych spółek. Analiza fundamentalna podpowiada bowiem co kupić (spółki tanie pod względem P/BV i P/E), a analiza techniczna mówi kiedy najlepiej to zrobić. Analogicznie analiza fundamentalna mówi nam czego nie należy kupować (spółki z wysokim zadłużeniem i niską płynnością, a także spółki drogie pod względem wskaźników P/BV i P/E), nawet mimo że pod względem analizy technicznej prezentują się korzystnie.

Analiza techniczna może również być doskonałym sposobem na wybranie momentu na optymalną sprzedaż kupionych wcześniej tanich spółek, które mocno urosły (analiza fundamentalna nie jest bowiem w stanie przewidzieć jak długo będzie trwał wzrost danej spółki – a często dochodzi tu do przejścia ze skrajnego niedowartościowania do skrajnego przewartościowania).

5) Patrz na ratingi kredytowe spółek

Ratingi kredytowe (tj. oceny ryzyka bankructwa przedsiębiorstw i instytucji finansowych sporządzane przez wyspecjalizowane agencje ratingowe) mogą być cenną pomocą i ułatwieniem przy inwestycjach – i to nie tylko na rynku obligacji, lecz również na rynku akcji.

Tak naprawdę ocena ryzyka kredytowego spółek jest dla osób inwestujących w akcje nawet ważniejsza, ponieważ w przypadku bankructwa spółki akcjonariusze są na ostatnim miejscu w kolejce do majątku. Obligatariusze mogą często odzyskać przynajmniej część zainwestowanych środków, natomiast dla akcjonariuszy upadłość spółki oznacza zwykle całkowitą stratę.

W Polsce (w odróżnieniu od rynków rozwiniętych) ratingi kredytowe wciąż są stosunkowo rzadko spotykane i to pomimo, że już od ponad 10 lat na polskim rynku funkcjonuje agencja ratingowa EuroRating, której usługi są cenowo dostępne nawet dla niewielkich spółek.

Inwestorzy powinni zacząć wymagać od emitentów (szczególnie w przypadku obligacji korporacyjnych – gdzie zewnętrzna ocena wiarygodności finansowej w postaci ratingu kredytowego powinna być standardem) poddania się ocenie niezależnej agencji ratingowej. Dzięki temu ich własna analiza mogłaby być ułatwiona, co wiązałoby się z niższymi kosztami i oszczędnością czasu poświęconego na analizę. Dotyczy to w szczególności inwestycji w zdywersyfikowany portfel akcji lub obligacji, gdzie ciągły monitoring wycen rynkowych oraz kondycji finansowej bardzo wielu spółek (ocenie powinny podlegać przecież nie tylko spółki z portfela lecz także szerokie grono potencjalnych przyszłych inwestycji) jest bardzo czasochłonna, a ponadto wymaga dużej wiedzy i doświadczenia.

Artur Wiśniewski

Redaktor naczelny ;) Makler Papierów Wartościowych (2370), inwestor indywidualny. Interesuje się rynkiem akcji, obligacji, funduszy, ETF i inwestycji alternatywnych. Lubi piłkę nożną, rower i góry.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o nowych komentarzach  
Powiadom o