O mnie

Cześć, tu Artur.

Witaj na moim blogu. Jestem maklerem, który zamienił pracę w domu maklerskim na realizowanie się w edukacji finansowej.

Na co dzień prowadzę blog Stockbroker.pl. Dodatkowo, co rok organizuję konferencję „Pasywna Rewolucja” i ogólnopolskie badanie „ETF w portfelu". Jestem współautorem szkolenia „Atlas Pasywnego Inwestora”. Wspieram FinKids.pl.

Informacje o mnie można też znaleźć na moim profilu LinkedIn. Jeżeli Ci mój blog Ci się spodoba, zachęcam Cię do obserwowania mnie w mediach społecznościowych (TwitterLinkedInFacebook, FB-Pasywna Rewolucja) oraz subskrybowania newslettera.

Moja inwestycyjna droga

2005 – to rok, w którym postawiłem swoje pierwsze kroki na giełdzie. Byłem świeżo po studiach ekonomicznych, więc wydawało mi się, że jestem dobrze przygotowany do mierzenia się z rynkiem.

Najpierw sięgnąłem po fundusze inwestycyjne. Zacząłem najgorzej jako mogłem – od zysków. 🙂 Czego się nie dotknąłem, zamieniało się w złoto. Nic dziwnego - trwa zaawansowana hossa. Każdy wtedy zarabiał. W takich okolicznościach łatwo uwierzyć w swój „geniusz”. Po sukcesach funduszowych, zacząłem inwestować selektywnie w pojedyncze akcje.

Sielanka trwała do końca 2007 roku, gdy skończyła się hossa. Rynek zaczął spadać i obnażył wszystkie braki mojej ówczesnej strategii. A w zasadzie to, że nie miałem wtedy, tak naprawdę, żadnego planu.

Pod koniec 2008 uznałem swoją porażkę. Postanowiłem znaleźć jej przyczyny i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Zacząłem się edukować. W 2010 uzyskałem licencję maklera a rok później zatrudniłem się w biurze maklerskim.

Moją misją jest promowanie prostych i tanich sposobów inwestowania długoterminowego, zwłaszcza z wykorzystaniem ETF.

W biurze poznałem wspaniałych ludzi, dzięki którym wiele się nauczyłem. Rozwijała się moja pasja do inwestowania. Miałem wówczas stricte aktywne, spekulacyjne podejście. Opierało się ono na analizie technicznej, a podstawowym instrumentem akcje z GPW. Mój horyzont inwestycyjny z czasem się wydłużał.

Jednak, po 7 latach pracy, miałem dość korporacji. Mimo fajnych relacji, męczyły mnie plany sprzedażowe. Miałem dość tych samych czynności, wykonywanych pod presją czasu. Straciłem serce do pracy.

Stwierdziłem, że albo znajdę dla siebie rolę na rynku kapitałowym, która da mi niezależność i pozwoli pracować na własnych zasadach albo muszę się przebranżowić.

Prowadziłem wówczas, od 2 lat, blog „Okiem Maklera”, który miał być moją ucieczką od codziennej rutyny. Odszedłem z korporacji z planem tworzenia własnych projektów wokół bloga.

Na początku było ciężko. Okazało się, że dość słabo przygotowałem się na własną działalność. 🙂 Chyba trochę za bardzo poszedłem „na żywioł”.

W międzyczasie moja strategia zaczęła ewoluować. Ze względu na to, że GPW jest rynkiem małym i niezbyt płynnym, spora część środków przez cały czas pozostawała niezainwestowana. Poza tym, moja ówczesna strategia przypominała rollercoaster. Bywały okresy, kiedy byłem dużo lepszy od rynku, ale też takie, gdy lepiej bym wyszedł nic nie robiąc, tylko inwestując pasywnie.

Dlatego zacząłem interesować się ETF-ami i inwestowaniem pasywnym. W moim portfelu systematycznie zaczęły pojawiać się fundusze pasywnie zarządzane. Część pasywna zaczęła zajmować coraz większą część mojego portfela. Ten kierunek utrzymuje się do dziś.

Moje aktualne podejście ma charakter długoterminowy. Składa się ono z części pasywnej oraz „leniwej” części aktywnej.