LIVE PASYWNA REWOLUCJA PODCAST WPISY

Jak wybrać właściwy ETF – 10 szczegółów

Budowę portfela inwestycyjnego zaczynamy od wyboru klas aktywów, które chcemy mieć w portfelu oraz w jakich proporcjach. Gdy mamy ten krok za sobą, pozostaje wybrać odpowiednie ETF-y. Jak wybrać najlepsze ETF-y pod kątem naszych potrzeb? Zapraszam na zestawienie 10 elementów, które warto wziąć pod uwagę przy wyborze funduszu ETF. Do wyboru wersja video, podcast oraz tekst.

Gdzie obejrzeć?

Gdzie posłuchać?

Słuchaj także w:

Wersja tekstowa

1.Rynek

Wybór rynku jest podstawową, wręcz fundamentalną sprawą. ETF-y są dostępne na każdym rynku – akcji, obligacji, towarów itd.

Weźmy przykład rynku akcyjnego. ETF-y mogą się różnić między innymi stopniem koncentracji. Najbardziej zdywersyfikowane są ETF-y na indeksy takie jak MSCI All Countries World Index czy FTSE All-World, który pokrywają cały inwestycyjny świat: rynki rozwinięte (90%) oraz wschodzące (10%).

Jeżeli chcemy mieć bardziej skoncentrowany portfel możemy wybrać np. same rynki rozwinięte, np. zawierające się w indeksie MSCI World Index. Nie mamy już rynków wschodzących. W MSCI ACWI Stany Zjednoczone miału udział 60%, a tu prawie 70%.

Jeżeli chcemy jeszcze bardziej skoncentrować portfel, możemy do niego włożyć np. same USA i Chiny, które w ostatnich latach były najlepszymi rynkami w swoich regionach, uzyskując najwyższe stopy zwrotu. Im większa koncentracja tym większe możliwe stopy zwrotu, ale też większe ryzyko. Większa może być zmienność, ale też nie ma gwarancji, że historycznie dobre wyniki zostaną powtórzone. Dobrym przykładem jest Japonia, która była swego czasu czołowym światowym rynkiem, lecz od 30 lat ich rynek zachowuje się dużo gorzej niż reszta świata.

Ostatecznie, wybór powinien zależeć od naszego spojrzenia na to, jak w przyszłości będą się rozwijały poszczególne rynki oraz jak silne są nasze przekonania.

2. Dostawca ETF

Rynek dostawców ETF w Europie jest silnie skoncentrowany. Prawie połowa aktywów zarządzana jest przez fundusze iShares (BlackRock), a 93% rynku skupione jest w rękach 8 podmiotów.

Podmioty zarządzające największymi aktywami to podmioty rozpoznawalne na całym świecie. Przestrzegałbym jednak przed patrzeniem w ten sposób, że podmioty z największymi aktywami to te wiarygodne, a z małymi nie. Dostawcy różnią się obszarami, w których się specjalizują. Przykładowo wśród ETF-ów na Bitcoin zobaczymy VanEck czy WisdomTree, ale największych graczy nie. Dlatego warto porównywać dostawców w poszczególnych kategoriach.

Inna sprawa, tak szeroki wybór, jak poniżej, jest pozorny. W praktyce w dużym stopniu ten wybór za nas dokonują domy maklerskie, które przeważnie udostępniają ETF-y największych i najbardziej znanych dostawców w poszczególnych kategoriach funduszy.

3. Wielkość aktywów

Wielkość aktywów ma dwojakie znaczenie. Z jednej strony, im większe aktywa funduszu, tym większa jego płynność, co oznacza niższe spready, czyli różnice między ofertami kupna i sprzedaży, które można uznać za koszt transakcyjny. Im większy są obroty na danym instrumencie, tym spread są niższe. Ale okazuje się, że w praktyce największe obroty są na instrumentach o największych aktywach. Więc przeważnie im większe aktywa fundusze, tym większa jego płynność (niższe spready).

Wielkość aktywów ma też znaczenie z punktu widzenia przeżywalności funduszu. Jeżeli fundusz ma małe aktywa przez długi czas, możliwe że zostanie zamknięty, co zawsze jest dla inwestora niedogodnością. Dlatego lepiej unikać funduszy o niewielkich aktywach w swojej kategorii.

Kluczowe pytanie brzmi, jaki poziom aktywów należy uznać za wystarczający, aby oczekiwać że fundusz nie zostanie zamknięty. Zdania są podzielone. Na jestETF.com znajdziemy informację, że jest to poziom ok. 100 mln EUR. Inni twierdzą, że jest to kwota raczej 50 mln EUR. Dużo zależy od kategorii funduszu – w segmentach niszowych nie można się spodziewać tak dużych aktywów, co w głównych. Pytanie też, jaka firma zarządza funduszem, bo mogą one mieć różne założenia biznesowe. Przykład z naszego podwórka, niedawno zlikwidowany został fundusz Lyxor ETF WIG20, mimo że jego aktywa – jak na polskie warunki – były całkiem spore. Jego odpowiednik od Beta Securities ma mniejsze aktywa, a – jak twierdzi dostawca – nie mają w planach jego zamknięcia.

4. Wiek

Wiek funduszu, podobnie jak wielkość aktywów, również ma znacznie w kontekście jego “przeżywalności”. Im strasze fundusze, tym jest ich mniej. Starsze fundusze o sporych aktywach raczej będę kontynuować swoją działalność – po co dostawca miałby likwidować dobrze działający, zarabiający na siebie fundusz. Warto więc preferować te o dłuższej historii.

Przestrzegałbym jednak przed przekreślaniem funduszy tylko dlatego, że są stosunkowo młode. Wiadomo, że pozyskiwanie aktywów przez nowy funduszu zajmuje czas, więc nie ma w tym nic złego, jeśli fundusz ma mały aktywa i jest młody. Zarządzający z pewnością to wiedzą i też dadzą mu czas. A już tym bardziej, jeśli jest to duży dostawca, którego historia pokazuje, że jego projekty raczej kończą się sukcesem.

5. Koszty zarządzania

W długim terminie koszty zarządzania mają duży wpływ na nasze inwestycje. W Polsce operuje się przeważnie pojęciem opłaty za zarządzanie. Jest to przeważnie główny, ale nie jedyny koszt bieżącego funkcjonowania. Są jeszcze koszty administracyjne, depozytariusza, audytu itd. Wskaźnikiem, który obejmuje wszystkie te koszty jest wskaźnik TER, czyli Total Expense Ratio. I właśnie nim standardowo operuje się na zachodzie. Fundusze, które mają niższy TER przeważnie uzyskują najwyższe stopy zwrotu w swojej kategorii. Widać to choćby na przykładzie funduszy naśladujących index MSCI World. Fundusze o wyższych opłatach znajdują się raczej w dolnej połowie tabeli. Ale są wyjątki. Fundusz HSBC MSCI World ma niższy TER niż 4 pierwsze fundusze, a jednak uzyskały one wyższe stopy zwrotu. Podobnie Invesco MSCI World Acc – mimo, że jego TER to 0,19%, jego stopa zwrotu była niższe niż funduszy o wyższych opłatach – Lyxor MSCI World – Dist (0,3%) oraz Xtrackers MSCI World Swap 1C (0,45%).

Dlaczego fundusze o wyższych opłatach mają czasami wyższe stopy zwrotu niż fundusze tańsze? Fundusze często uzyskują dodatkowe przychody z tytułu pożyczania papierów wartościowych. Dodając te przychody do wyników funduszy, poprawiają je. Dlatego na końcu warto patrzeć na prosty wskaźnik Tracking Difference, pokazujący różnicę między wynikiem funduszu oraz indeksu, który jest przez niego naśladowany.

Niestety bywa to trochę uciążliwe, zwłaszcza gdy chcemy porównać wiele fundusz, bo to zabiera czas. Dlatego alternatywnie można porównać po prostu stopy zwrotu funduszy w danej kategorii. Efekt będzie ten sam. Trzeba jednak pamiętać aby porównywać jabłka do jabłek. Sens ma tylko porównywanie funduszy naśladujących dokładnie ten sam indeks.

6. Metoda replikacji

ETF-y stosują 2 główne metody replikacji: fizyczną i syntetyczną. W ramach fizycznej wyróżnia się metodę samplingu, ale nie będę o tym szczegółowo tutaj mówić. Replikacja fizyczna oznacza, że fundusz kupuje do swojego portfela bezpośrednio instrumenty, które składają się na jego indeks odniesienia. Fundusze akcyjne kupują akcje, obligacyjne – obligacje itd. W ramach replikacji syntetycznej wykorzystywane są instrumenty pochodne, przeważnie kontrakty SWAP. Oba rodzaje funduszy mają podobny poziom bezpieczeństwa.

Najbardziej popularne są fundusze z replikacją fizyczną – tych jest najwięcej w głównych klasach aktywów (akcjach i obligacjach). Ich konstrukcję jest najłatwiej zrozumieć, więc stosując zasadę “inwestuj w to co rozumiesz”, powinien to być domyślny rodzaj funduszu dla “Kowalskiego”. Ale są obszary rynku, które ciężko “pokryć” stosując replikację fizyczną, np. towary. Tam 100% funduszy stosuje replikację syntetyczną. Są też rynki, na których replikacje syntetyczna daje przewagi kosztowe, jak USA. Spośród ETF-ów europejskich na tym rynku najlepiej radzą sobie właśnie syntetyki. Pewnie właśnie dlatego iShares, który do tej pory oferował tylko “fizyki”, ostatnio wprowadził pierwszego “syntetyka” – na S&P500.

7. Polityka wypłaty dywidendy

Fundusze inwestujące w akcje otrzymują dywidendy, a fundusze obligacyjne – odsetki od obligacji. Mogą one też środki wypłacić inwestorom lub dodać do aktywów funduszu, powiększając wartość certyfikatów. I tak rozróżniamy ETF-y dystrybuujące lub akumulujące.

Fundusze akumulujące to 2/3 rynku ETF w Europie (UCITS). To według mnie lepsze rozwiązanie dla osób, które są na etapie akumulacji kapitału. Funudsze za nas dokonuje reinwestycji dywidend czy odsetek, więc są one bardziej efektywne – oszczędzamy nie tylko czas, ale też nie musimy ponosić kosztów prowizji oraz odraczamy podatek od dywidend i odsetek.

Fundusze dystrybuujące mogą być wygodne z punktu widzenia rentiera lub osoby, która jest na emeryturze – dywidendy lub odsetki wpływają automatycznie na jej rachunek i można je wykorzystać na wydatki bieżące. Dla niektórych osób mogą one korzyści behawioralne – niektórzy lubią, gdy regularne wpływy gotówki na rachunek – jeżeli dzięki temu ktoś ma się czuć lepiej ze swoją inwestycją, to może warto ponieść ten koszty alternatywny (niższa efektywność kosztowo-podatkowa) i z nich korzystać.

8. Zabezpieczenie walutowe

Część funduszy ETF w Europie jest zabezpieczona walutowo przed zmianami kursu USD, EUR czy GBP. Hedging walutowy stosuje co 10. fundusz akcyjny oraz co czwarty obligacyjny. Te liczby na pewno byłyby wyższe, gdy uwzględnić tylko te fundusze, które hedgingu wymagają (jak ETF, którego walutą bazową jest EUR, inwestuje tylko w obligacje w EUR, to hedging nie jest potrzebny).  ETF-y obligacyjne hedgowane są częściej, bo w Europie dobrze rozumieją, że kurs walutowy podnosi zmienność do poziomu znanego z rynku akcji, podczas gdy stopy zwrotu pozostają ograniczone. A to nie jest coś, czego oczekujemy od obligacji, jeśli traktujemy je jako bezpieczną przystań.

W przypadku akcji w długim terminie kurs walutowy przeważnie ma mniejsze znaczenie, chociaż w krótkim może istotnie wpłynąć na wynik inwestycji. Ale myślę, że w dużym stopniu to kwestia preferencji. Badania, które jakiś czas temu zostały przeprowadzone przez Beta Securities, pokazały że połowa inwestorów chce hedgingu, a druga połowa nie.

W przypadku obligacji badania empiryczne dużo bardziej przekonują do zasadności hedgingu, ale też preferencje inwestorów idą dużo bardziej wyraźne w tym kierunku. Jest tylko jeden problem – brakuje funduszy zahedgowanych do PLN. Są jedynie fundusze zabezpieczone do głównych walut (EUR, USD, GBP). A przecież my mamy, co do zasady, oszczędności w PLN i wydajemy w PLN. Jakichkolwiek funduszy obligacyjnych w PLN na razie w ogóle nie ma, ale ma się to zmienić – już niedługo powinien pojawić ETF naśladujący indeks polskich obligacji TBSP. Kibicujemy, aby pojawiły się też ETF-y na obligacje zagraniczne PLN-hedged. Póki co, z tego typu rozwiązań dostępne są jedynie fundusze indeksowe (inPZU). Nie są to ETF-y co ma, jak zwykle, swoje zalety i wady.

9. Miejsce rejestracji

Miejsce rejestracji funduszy ETF może czasem mieć wpływ na ich efektywność. Przykładowo, fundusze stosujące replikację fizyczną zarejestrowane w Irlandii płacą niższe podatki od dywidend w przypadku inwestowania w spółki w USA. Są dzięki temu bardziej efektywne niż “fizyki” zarejestrowane w innych lokalizacjach (ale mnie niż “syntetyki” na USA). Chociaż rynek o tym wie, więc w praktyce wszystkie takie fundusze rejestrują się w Irlandii (ja przynajmniej nie znam przypadku innego).

Miejsce rejestracji ma na pewno znaczenie, gdy inwestujemy w fundusze typu dystrybuującego w ramach rachunków typu IKE/IKZE. W tym wypadku najlepiej korzystać z ETF-ów zarejestrownaych tam, gdzie obowiązuje zerowa stawka podatku u źródła (dotyczy dywidend i odsetek). Na ten moment są to: Irlandia, Luksemburg, UK oraz Jersey. 

Dobra wiadomość jest taka, że w domach maklerskich, które oferują ETF-y zagraniczne w ramach rachunków emerytalnych jest to ok. 80% wszystkich funduszy (jakiś czas temu robiłem taką analizę dla mBank i BOŚ, obecnie ETF-y w ramach IKE oferuje też BM Santander).

10. Rynek notowań

Najwięcej ETF-ów w Europie notowanych jest na giełdzie w Zurychu. Chociaż najbardziej płynne są niemiecka Xetra, a także London Stock Exchange. Inwestując na tych rynkach spready (różnice między ofertami kupna i sprzedaży) najprawdopodobniej będą najmniejsze. Są to 2 podstawowe rynki dostępne dla polskich inwestorów, przynajmniej przez polskie domy maklerskie. Mając do wyboru ten sam ETF notowany na giełdzie w Amsterdamie oraz we Frankfurcie, wybrałbym Frankfurt.

Jeżeli chcemy inwestować przez polski dom maklerski, dostęp do rynków zagranicznych oferuje tylko garstka. Za to prawie każdy polski dom maklerski oferuje dostęp do ETF-ów na GPW. Jeżeli Twój broker nie oferuje rynków zagranicznych, zamiast zaczynać od otwarcia nowego rachunku, możesz skorzystać z ETF-ów na GPW. Jest ich prawie 10 – nie jest to wiele, ale prawda jest taka, że wielu osobom wiele nie potrzeba, zwłaszcza początkującym. Są tu notowane fundusze zagraniczne od Lyxor oraz rodzime Beta ETF-y. Fundusze francuskiego dostawcy to te same, które są notowane na zachodnich rynkach. Beta raczej unika dokładnego kopiowania zachodnich ETF-ów – stara się raczej dostosować je do polskiego inwestora, oferując ETF-y na polskie indeksy oraz na indeksy zagraniczne  ale zabezpieczone walutowo.

0 0 votes
Article Rating

Artur Wiśniewski

Redaktor naczelny ;) Makler Papierów Wartościowych (2370), inwestor indywidualny. Interesuje się rynkiem akcji, obligacji, funduszy, ETF i inwestycji alternatywnych. Lubi piłkę nożną, rower i góry.

Powiadomienia o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments