OKIEM MAKLERA WPISY

Jak inwestować w złoto? Wnioski z konferencji CZAS NA ZŁOTO

jak-inwesowac-w-zloto

W dobie zerowego oprocentowania lokat terminowych i utrzymującej się inflacji inwestorzy mają coraz większy ból głowy, bo bezpiecznych alternatyw dla lokat za bardzo nie ma. Substytutem lokaty z pewnością nie są akcje, ale wobec ograniczonego wyboru, inwestorzy coraz częściej po nie sięgają. Ich ryzyko jest wyższe niż obligacji, więc aby je obniżyć coraz częściej sięgają też po złoto. Od zawsze zwiększało ono dywersyfikację, znacząco obniżając ryzyko portfela – portfele zawierające złoto przeważnie miały mniejszą zmienność.

Ale czy na złoto nie jest za późno? Ile warto go mieć w portfelu? No i wreszcie, w jakiej formie najlepiej w nie inwestować? Na te pytania odpowiadali eksperci związani z rynkiem złota podczas konferencji CZAS NA ZŁOTO, organizowanej przez Stockbroker.pl pod honorowym patronatem Giełdy Papierów Wartościowych.

Zapraszam na relację z konferencji i wnioski, które nasi prelegenci wyciągali podczas prelekcji oraz finału wydarzenia, czyli debaty.

Krótka historia inwestowania w złoto. Łukasz Chojnacki, Piotr Kwiecień, Chojnacki & Kwiecień

Zainteresowanie złotem przeżywa renesans. Coraz więcej młodych osób młodych pojawia się na tym rynku. Polski rynek w zasadzie dopiero zaczyna się rozwijać.

1913 – wybuch pierwszej wojny światowej i porzucenie standardu złota. Od tej pory nikt już nie stosuje złota w roli pieniądza. W miejsce złota wchodzi „papier”. Powstaje Fed.

1918 – kończy się wojna i państwa nie wracają już do standardu złota. Brak złota w systemie monetarnym. Zaczyna 100-letni się eksperyment polegający na odejściu od złota. We wcześniejszych wiekach złoto zawsze było pieniądzem. Odejście od złota dotyczyło jedynie obywateli. Banki nadal posługiwały się złotem.

W Rosji bolszewickiej dochodzi do rewolucji. Bolszewicy dewaluowali złoto, a w praktyce czerpali z niego korzyści. Korzystali z niego przy wymianie handlowej. Próbowali wmawiać, że jest ono reliktem, ale wiedzieli, że ono ma wartość, więc władza się nim posługiwała.

Mimo, że złoto jest odsuwane na margines, staje się towarem. W 1919 w siedzibie rodziny Rotschildów odbywa się pierwszy Gold Fixing – 2 razy dziennie ustala się kurs złota. Złoto nie odchodzi do lamusa – przenosi się na rynki towarowe.

Republika Weimarska – najlepszy przykład jakie konsekwencje może przynieść drukowanie pieniędzy na dużą skalę – jedna z lepiej opisanych hiperinflacji. Rachunek w restauracji należało zapłacić przed posiłkiem, bo po posiłku ceny mogły być wyższe. Srebrna moneta potrafiła wyżywić rodzinę przez kilka dni.

1918-1931 – quasi standard złota. Konferencja w Genui – próba usystematyzowania posługiwania się pieniądzem papierowym. Zaproponowano aby USD oprzeć o GBP, wprowadzając quasi standard złota. Założenia tego systemu jednak nie były dobre i był skazany na porażkę.

Banki twierdzą, że standard złota nie jest dobry, jednocześnie wykorzystując kruszec do transakcji pomiędzy sobą.

1933 – amerykański prezydent Roosvelt podpisuje dekret przewidujący obowiązkową odsprzedaż państwu prywatnych zasobów złota.

Okres międzywojenny – obligacje skarbu państwa, pomimo gwarancji zabezpieczenia złotem, okazały się bezwartościowe. To przykład pokazujący, że jeżeli nie masz złota w ręku, to znaczy że tak naprawdę go nie masz.

1944-1955 – powstaje system z Bretton Woods. Złoto zaczyna znikać z obiegu bez względu na system ekonomiczny. Amerykański dolar staje się światową walutą rezerwową. Stosunek do złota na całym świecie był negatywny, natomiast banki mimo wszystko traktowały je jako pieniądz.

1950 – konfiskata złota w Polsce. Za posiadanie złota grożą ciężkie kary. Oficjalnie PLN był oparty o złoto, ale poza zasięgiem zwykłych obywateli. To był czas dużej inflacji. Kupowanie złota w celu zabezpieczenia się było nielegalne. Obywatele są zmuszani do stosowania pieniędzy papierowych.

Zakaz posiadania złota był wprowadzany również w innych krajach, również demokratycznych, jak Australia i Wielka Brytania.

1967 – mennica z RPA wybija słynnego Krugerranda – symboliczny moment ukształtowania się rynku złota inwestycyjnego.

1987 – powstaje słynne LBMA, giełda metali szlachetnych w Londynie. Przypieczętowanie tego, że istnieje rynek złota. Rozpoczyna się wycenianie złota. Oprócz Krugerranda bije się Liście Klonowe, Kangury Australijskie, Orły Amerykańskie, Filharmoników Wiedeńskich. Rodzi się inwestycyjny rynek złota. W krajach zachodnich zaczęło się to szybciej, a Polsce dopiero 10-15 lat temu.

Złoto góruje nad innymi surowcami. Nie obowiązuje na nie VAT. Jeżeli chcielibyśmy je sprzedać po 6 miesiącach od zakupu – nie ma podatku od zysków kapitałowych. Stosunkowo duży kapitał możemy ulokować w stosunkowo niewielkiej objętości.

Czy złoto i certyfikaty turbo to dobre połączenie?

Certyfikaty turbo to instrumenty notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Aby w nie inwestować potrzebny jest rachunek maklerski. Można inwestować w ramach IKE/IKZE.

Certyfikaty śledzą kurs instrumentu bazowego. Dają możliwość gry na wzrost i spadek złota. Oprócz złota można inwestować w prawie 40 innych instrumentów.

W certyfikaty zbudowana jest dźwignia finansowa, co oznacza podwyższone ryzyko inwestycyjne. Strata może wynieść 100% zainwestowanego kapitału. Wybór wariantu dźwigni zależy od naszego indywidualnego podejścia do ryzyka.

Głównym kosztem jest koszt finansowania. Marża emitenta to ok. 3,5% w skali roku (rozliczane dziennie). Certyfikaty są instrumentem służącym przede wszystkim do krótkoterminowej spekulacji. Rekomendowany horyzont inwestycji to 1 dzień.

Poza kosztem finansowania występują koszty transakcyjne (prowizje maklerskie) oraz spread (różnice między ofertami kupna i sprzedaży).

Występuje ryzyko walutowe – certyfikaty nie są zabezpieczone przed zmianami kursu walutowego (USD/PLN).

Certyfikaty mogą przypominać kontrakty na różnice kursowe, dostępne na platformach forex. W stosunku do tych instrumentów są jednak bardziej transparentne. Handel nie odbywa się nie na platformie emitenta, lecz na Giełdzie Papierów Wartościowych. Emitent nie ma dostępu do danych drugiej strony transakcji, nie wie z kim je zawiera. Dlatego poziom bezpieczeństwa jest wyższy.

ETF-y na złoto – wszystko co musisz o nich wiedzieć. Dorota Sierakowska, DM BOŚ

ETF-y są prostą i zrozumiałą formą inwestowania w złoto. Dają wiele różnych możliwości. Ryzyko może być większe lub mniejsze (dźwignia). Dają możliwość inwestowania w krótkim lub długim horyzoncie czasowym.

Fundusze ETF od dwóch dekad robią prawdziwą furorę. ETF-y mogą śledzić ceny akcji, ale też surowców, np. złoto.

2003 – powstał pierwszy fundusz ETF oparty o złoto. W 2004 powstał ETF SPDR Gold Trust, który obecnie jest najbardziej popularnym ETF-em na złoto i jednym z najbardziej popularnych ETF-ów w ogóle (od lat w TOP10).

Celem funduszu ETF jest śledzić notowania złota. Jedna jednostka funduszu SPDR Gold Trust opiewa na 1/10 uncji złota.

Fundusze ETF doceniają zarówno inwestorzy indywidualni jak i instytucjonalni.

ETF-y w różny sposób mogą uzyskiwać ekspozycję na złoto. Po pierwsze, mogą być oparte o złoto fizyczne. Ale mogą też być oparte o inne instrumenty, jak kontrakty terminowe, akcje spółek wydobywczych lub inne instrumenty.

ETF-y mogą oferować ekspozycję na wzrost (większość) lub spadek cen złota (mniejszość).

Niektóre ETF-y występują z wbudowaną dźwignią finansową.

Do zalet ETF-ów na złoto należą:

  • Wierność odwzorowania
  • Niskie koszty
  • Możliwość gry na wzrost i spadek
  • Możliwość wyjścia z inwestycji w każdej chwili
  • Możliwość zastosowania niewielkiej dźwigni finansowej

Do wad ETF-ów na złoto należą:

  • Brak płynności niektórych funduszy ETF
  • Zawirowania cen jednostek funduszy w niektórych momentach sesji giełdowej
  • Wysokie prowizje dla polskich inwestorów
  • Ryzyko walutowe (dla inwestorów spoza USA)

Najbardziej popularne ETF-y są notowane w USA. Niestety, ze względu na unijne regulacje polscy inwestorzy nie mają do nich dostępu. Dla nas wybór jest dużo mniejszy i sprowadza się on głównie do funduszy notowanych w Europie.

Najbardziej popularne ETF-y w Europie to fundusze oparte o złoto fizyczne jak i inne instrumenty. Są też fundusze lewarowane oraz wyrażane w różnych walutach.

Sztabki czy jednostki? Jak najlepiej inwestować w złoto?

Złoto uważane jest za bezpieczną przystań w czasie zawirowań geopolitycznych.

Niskie stopy procentowe to dobre środowisko dla złota – powinny się jeszcze długo utrzymywać.

Po dużym dodruku pieniędzy może pojawić się inflacja, złoto jest dobrym zabezpieczeniem przeciwko niej.

Złoto jest nisko skorelowane z innymi klasami aktywów – obniża ono zmienność całego portfela inwestycyjnego.

Rośnie popyt na złoto ze strony banków centralnych. Na rynkach rozwiniętych stanowi ono kilkadziesiąt procent rezerw, a na rynkach wschodzących dużo mniej.

Złoto ma bardzo dużą korelację z ilością długu o negatywnej rentowności. Ilość takiego długu powinna rosnąć, co powinno wpływać na wzrost ceny złota.

Podaż złota jest mniej więcej stała. Biorąc pod uwagę poziom rocznego wydobycia, zapasy złota w skorupie ziemskiej powinny wystarczyć jedynie na kolejne 18 lat. Popyt na złoto rośnie m.in. za sprawą zakupów banków centralnych.

W XXI w. złoto było klasą aktywów, które przyniosło jedne z wyższych stóp zwrotu.

Dane Goldman Sachs pokazują, że znajdujemy się dopiero w 2. fazie cyklu złota, co powinno oznaczać, że wzrosty ceny złota powinny być kontynuowane.

Fundusz Generali Złota inwestuje poprzez instrumenty ETC (Exchange Traded Commodity) oraz ETF (Exchange Traded Fund). Instrumenty ETC oddają cenę złota mniej więcej 1:1. ETF-y dają ekspozycję na spółki wydobywające, przetwarzające lub handlujące złotem – ich wahania są dużo większe. Jeżeli złoto rośnie a jednocześnie na giełdzie jest dobry sentyment, one rosną mocniej niż złoto. Natomiast w innych warunkach ETF-y mogą tracić bardziej niż samo złoto. ETF-y mają współczynnik beta złota na poziomie ok. 2, co oznacza średnio jeżeli złoto rośnie (spada) 1 procent, to spółki rosną (spadają) 2%.

Badania Generali Investments TFI pokazały, że warto zabezpieczać ryzyko walutowe. W ciągu ostatnich 20 lat wynik inwestycji z zabezpieczeniem ryzyka kursowego był wyższy niż bez. Dlatego fundusz Generali Złota jest zabezpieczony przed ryzykiem kursowym.

Czy lepiej inwestować w sztabki czy jednostki? W przypadku jednostek funduszu:

  • próg wejścia jest niższy (100zł),
  • większa jest wygoda (nie trzeba wychodzić z domu, nie ma problemu z przechowywaniem)
  • niskie koszty transakcyjne ponoszone przez fundusz
  • wyższa płynność
  • ryzyko walutowe jest zabezpieczone
  • większa pewność inwestycji (nie ma ryzyka oszukania, jak w przypadku niesprawdzonych dystrybutorów złota fizycznego).

Debata: Jak inwestować w złoto

Czy warto inwestować w złoto?

Dorota Sierakowska (DM BOŚ)

Złoto jest ciekawą inwestycją ponieważ dywersyfikuje portfel. Ale ważny jest moment wejścia, bo są okresy w których złoto traciło. Złoto ma określony poziom ryzyka i wymaga nastawienia się na określony horyzont, więc to czy warto w nie zainwestować, zależy od tego, jakie są nasze preferencje i założenia w tym zakresie.

Marek Straszak (Generali Investments TFI)

Złoto ma kilka zalet, których nie znajdziemy wśród innych klas klas aktywów. Jest ono ujemnie lub nisko skorelowane innymi klasami aktywów. Będąc dodatkiem do portfela, będzie obniżało jego całkowite ryzyko. Historycznie złoto polepszało poziom zyskowności do ponoszonego ryzyka dla całego portfela.

W ostatnich latach stopa zwrotu wynosiła ok 20%, a odchylenie standardowe było w miarę niskie.

Bardzo ważny jest moment wejścia w inwestycję. W obecnym otoczeniu rynkowym złoto jest jedną z najbardziej preferowanych klas aktywów. Wszystkie czynniki makro/fundamentalne/geopolityczne sa sprzyjające. Teraz akurat mamy korektę, ale w dłuższym horyzoncie (2-3 lata) czynniki fundamentalne będą miały duże znacznie.

Złoto to nie tylko zabezpieczenie na ciężkie czasy. W horyzoncie 20 lat złoto dawało lepsze zwroty niż indeksy akcyjne czy obligacyjne. Zatem dla długoterminowego inwestora będzie opłacalną inwestycją.

Bartosz Sańpruch (ING)

Trzeba pamiętać o indywidualnym poziomie akceptacji ryzyka każdego inwestora oraz patrzeć całościowo na całe inwestycje. W portfelu każdego znajdzie się miejsce na złoto. Zarówno krótko- jak i długoterminowo. Oczywiście nie można nigdy nie można wszystkich pieniędzy inwestować w jedną klasę aktywów, bo to prosta droga do porażki.

Łukasz Chojnacki i Piotr Kwiecień, Chojnacki & Kwiecień

Złoto warto w swoim portfelu mieć – wynika to z doświadczeń historycznych. Bardzo ważny jest indywidualny poziom oczekiwań, akceptacji ryzyka. Pytanie też czy zamiast mówić o inwestowaniu w złoto nie powinniśmy mówić raczej o zabezpieczaniu majątku.

Ktoś może powiedzieć, że pozytywnie wypowiadamy się o złocie, bo każde swoje chwali. Ale widzimy, że cała atmosfera geopolityczna sprzyja temu, aby złoto rosło. To gwarantuje bank centralny przez swoją proinflacyjną politykę.

Kiedy jest dobry czas na inwestowanie w złoto? Od czego zależy cena złota?

Marek Straszak (Generali Investments TFI)

Cena złota zależy od bardzo wielu różnych czynników. Są badania pokazujące, że za 80% wahań ceny złota odpowiadają 4 czynniki:

  • realna stopa procentowa (poziom stopy procentowej skorygowany o inflację)
  • zmienność na rynku (definiowana np. przez indeks VIX)
  • ceny innych surowców
  • USD

W tym momencie mamy jedno z najlepszych otoczeń makroekonomicznych, geopolitycznych, fundamentalnych aby w złoto inwestować. Takie otoczenia nie było od przynajmniej 10 lat i nie będzie przez następną dekadę. W obecnej chwili żyjemy w środowisku ujemnych stóp procentowych. Zazwyczaj w takich sytuacjach inwestorzy mają do wyboru albo obligacje albo złoto. Jeżeli stopy procentowo są wysokie, to częściej wybierane są obligacje. Natomiast na chwilę obecną obligacje, które nie wypłacają odsetek, nie są już tak atrakcyjną alternatywą, więc coraz częściej inwestorzy “przesiadają” się na złoto.

Polityka banków centralnych jest ultra luźna. Żyjemy w dość bezprecedensowej sytuacji, kiedy banki centralne drukują na potęgę. Gdyby potraktować złoto jako walutę, to jeżeli w przypadku wszystkich walut stopy procentowe są obniżane (występuje dodruk pustego pieniądza), to złoto trzyma tą wartość. Jego ilość jest ograniczona.

Bartosz Sańpruch (ING)

Cena złota mimo, że wydaje się wysoka, może być jeszcze wyższa. Nie jest to zły moment na zarabianie na wzroście złota.

W przypadku złota zdarzały się okresy długoletnich spadków, jak lata 1980-2000. To byłby też dobry moment na inwestycję w złoto, ale z założeniem gry na spadki. Przy czym 20 lat to jest tak na prawdę epoka. Przy założeniu krótkiego okresu, każdy czas na rozpoczęcie inwestycji w złoto jest dobry, wszystko zależy od wyboru odpowiedniego instrumentu.

Łukasz Chojnacki i Piotr Kwiecień (Chojnacki & Kwiecień)

Jakiś czas temu, gdy złoto osiągało historyczne rekordy, niektórzy analitycy pisali że dalsze wzrosty są niemożliwe, bo osiągnięte zostały historyczne rekordy. Ci najwyraźniej nie rozumieli fundamentów ceny złota. Złoto rośnie, bo jest bardzo luźna polityka monetarna.

W latach 1980-2000 miała miejsce bessa na rynku metali szlachetnych. Dlaczego? Na początku lat 80′ Ronald Raegan wprowadził reformy, stopy procentowe poszły do góry. Nic dziwnego, że ludzie nie chcieli inwestować w złoto, skoro mieli gwarantowane kilka procent na lokatach i obligacjach. W tej chwili środowisko, które tworzy polityka banków centralnych sprzyja temu, żeby w złoto wchodzić. To fenomenalny okres, który być może zdarza się raz na pokolenie albo i rzadziej.

Złoto jest traktowane jako waluta. Prawo dotyczące obrotu złotem fizycznym jest tak skonstruowane, że złoto w tej ewidencji jest traktowane jako dewiza. Nie możemy nim płacić w sklepie, ale jeżeli chodzi o prowadzenie dokumentacji dla NBP, to jest ekwiwalent pieniądza.

W zeszłym roku było bardzo głośno o tym, że NBP kupił dużo złota, co wskazuje na to że jest oczekiwanie, że jego wartość będzie rosła. Nikt nie podejmuje takich inwestycji z założeniem, że cena spadnie.

Lata 60-70 – polityka “guns and butters” w USA, czyli polityka programów socjalnych i działań zbrojnych. Dziś tych programów socjalnych nie brakuje, natomiast działania do złudzenia przypominają te działania z lat 60 i 70′. Takie otoczenie, jak teraz, zdarza się raz na pokolenie, a może jeszcze rzadziej – raz na 50 lat.

Dorota Sierakowska (DM BOŚ)

Inwestorzy zawsze patrzą na alternatywy. Co do rynku nieruchomości, wielu inwestorów może się zastanawiać, czy w obliczu pandemii, nie lepiej zwrócić się w stronę innych aktywów. A jedną z takich alternatyw jest złoto.

Nie ma na rynku złota czegoś takiego, że jest drogo albo tanio. Mieliśmy do czynienia ze spektakularnymi spadkami cen złota. Mimo, że inwestorzy byli przekonani że to już dołek, to jeszcze w 2015 było nieco niżej. Tak samo teraz może być podobnie, tylko w drugą stronę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było jeszcze drożej.

Ile złota warto mieć w portfelu?

Bartosz Sańpruch (ING)

Odpowiedź nie jest prosta. Każdy portfel powinien być dostosowany do osoby, która go posiada. Pytanie też, jaka jest kwota, która ktoś chce zainwestować. Ważny jest też moment rozpoczęcia inwestycji oraz akceptowalny poziom ryzyka oraz jakie pozostałe klasy aktywów znajdują się w portfelu.

Łukasz Chojnacki i Piotr Kwiecień (Chojnacki & Kwiecień)

Specyfika portfela inwestycyjnego musi się zmieniać w każdej dekadzie. To jest trochę jak moda – ciuchy się zmieniają. 20 lat temu nikt nie myślał o inwestowaniu np. w kryptowaluty, bo ich po prostu nie było, a obecnie wiele osób wyraża nimi zainteresowanie. Co do proporcji. Zdarza się, że starsi inwestorzy grają na złoto “Va Bank”, inwestując wszystkie swoje środki. Natomiast, czy generalnie powinno to być 5, 10 czy 15%, nie ma jednej odpowiedzi. To musi być dopasowane do indywidualnych preferencji. Co ciekawe, coraz więcej młodych ludzi sięga po złoto fizyczne.

Portfel musi ewaluować w kierunku nowych rozwiązań, bo pojawiają się nowe instrumenty, rozwiązania inwestycyjne. Druga rzecz, portfel powinien zmieniać się ze względu na zmieniające się otoczenie. Obecne otoczenie sugeruje, że w tym okresie ekspozycję na konkretne metale szlachetne zwiększyć. Do jakiego poziomu? Ten poziom musi być dostosowany do oczekiwań i poziomu akceptacji ryzyka każdego indywidualnie, czy to będzie 5% czy 25% – wszystko zależy od subiektywnego podejścia.

Dorota Sierakowska, DM BOŚ

W wielu książkach i opracowaniach podawano poziom 5% jako modelowy udziału złota w portfelu inwestycyjnym. Ale wszystko zależy od konkretnego inwestora. Tak samo, jak mamy różne podejścia do ryzyka czy horyzont czasowy, złoto też może być traktowane na wiele różnych sposobów:

  • jako ubezpieczenie (złoto fizyczne) przed mało prawdopodobnymi, ale bardzo negatywnymi wydarzeniami na globalnych rynkach
  • jako inwestycja długoterminowa czy spekulacja krótkoterminowe (zastosowanie tu mają instrumenty finansowe)

Rozsądnym jest posiadanie pewnej części złota w portfelu jako takiego ubezpieczenia, długoterminowego składnika majątku. Natomiast w pozostałych przypadkach patrzymy na trendy, na sytuację na globalnych rynkach i kształtujemy ten udział w zależności od tego, co się na rynkach dzieje. Dlatego trzeba regularnie przeglądać swój portfel.

Marek Straszak, Generali Investments TFI

Biorąc pod uwagę teorię finansów, jeżeli układamy portfel multi-assetowy (złożony z kilku różnych klas aktywów), to warto zrobić strategiczną alokację aktywów, czyli taką podstawową alokację, którą będzie obowiązywała w długim okresie. Natomiast są okresy, w których warto zrobić taktyczną alokację aktywów, czyli przeważanie lub niedoważanie w stosunku do tego poziomu strategicznego – w zależności od okresu. Z perspektywy przeciętnego inwestora, zrównoważonego, złoto powinno mieć ok. 20% w portfelu. Są okresy kiedy złoto może być zarówno 30%, np. w takich momentach jak dzisiaj, ale to złoto może też spaść również do zera – w okresach kiedy perspektywy dla tego surowca są negatywne. Wtedy udział takiego złota w portfelu powinien być redukowany.

Posiadanie 1% czy 2% jakiegoś aktywa w portfelu nie ma za bardzo sensu. Nawet jak to aktywo wzrośnie 10-20%, to inwestor może tego w ogóle nie odczuć. Jeżeli mamy do wyboru 5-6 klas aktywów, to pytanie czy inwestycje poniżej 5% portfela w pojedynczą klasę aktywów, mają sens. Raczej doradzałbym inwestowanie większej części portfela niż 5%, czyli aby posiadać tego złota w portfelu od 10 do 30%.

W jakiej formie inwestować w złoto?

Łukasz Chojnacki i Piotr Kwiecień (Chojnacki & Kwiecień)

Marża dystrybutora złota fizycznego różni się u różnych dystrybutorów. Ale upraszczając, trzeba się liczyć z 4% wzrostem, aby wyjść na zero. Ale korzystne jest to, że w momencie realizacji zysków jesteśmy zwolnieni z podatku od zysków kapitałowych.

Wbrew pozorom sztabki są aktywem bardzo płynnym. Możemy ją spieniężyć w ciągu kilkunastu minut u wielu dystrybutorów w promieniu kilometra od miejsca w którym się znajdujemy – w Polsce i na całym świecie.

Próg wejścia jest niewielki – sztabkę 1g można nabyć za nieco ponad 250 zł. Nie jest to co prawda najlepsze rozwiązanie ze względu na marżę, ale taka możliwość istnieje.

Co do kosztów przechowywania, 10 uncji złota, które jest warte 80 tys zł, zajmuje bardzo niewiele miejsca (mieści się na dłoni). Więc wbrew pozorom nie jest to duży problem.

Teoretycznie można zarobić na złocie w krótkim terminie, ale nie rekomendujemy kupowania złota fizycznego osobom o horyzoncie kilku miesięcy. Być może instrumenty finansowe powiązane ze złotem są lepszym rozwiązaniem dla osób, które chcą nim krótkoterminowo spekulować. Osoby, które chcą się zabezpieczyć, i wybierają złoto fizyczne jako coś bardzo fundamentalnego, powinny przyjąć horyzont długi.

Dorota Sierakowska, DM BOŚ

Największą zaletą ETF-ów na złoto jest prostota inwestycji, która sprawiła że ETF-y są bardzo popularne wśród globalnych inwestorów. Jako wada może być postrzegana konieczność posiadania rachunku maklerskiego. Jest to też forma “papierowa“. Ja zajmuję się różnymi formami inwestowania w złoto i w zasadzie wszystkie lub prawie wszystkie przetestowałam na własnej skórze, włącznie z opcjami na akcje spółek wydobywczych. Obecnie inwestuję zarówno w złoto fizyczne, które ma swoje zalety (m.in. zabezpieczenie na wypadek wojny), swoją moc, jak również w ETF-y. Swoje zalety mają też certyfikaty na złoto notowane na GPW czy kontrakty na różnice kursowe (CFD). Nie warto się ograniczać, lecz eksplorować różne możliwości.

Marek Straszak, Generali Investments TFI

Tworząc Generali Złota kierowaliśmy się tym, żeby ten produkt był jak najbardziej efektywnym sposobem inwestycji w złoto. Do zalet należą niski próg wejścia (100 zł), wygoda (nabywanie i zbywanie bez wychodzenia z domu), brak kosztów przechowywania lub ryzyka kradzieży. Opłata za zarządzanie obecnie wynosi 3%, ale niedługo będzie obniżona do 2% ze względu na przepisy. Ta opłata jest na pewno niższa, niż przechowywanie w skrytce lub depozycie bankowym. Nie potrzebny jest rachunek maklerski, można skorzystać z IKE/IKZE. Instrumenty ETC, w przeciwieństwie do ETF-ów czy ETN-ów, są zabezpieczone złotem fizycznym, które jest przechowywane w bankach, np. JP Morgan lub Goldman Sachs. Możemy mieć pewność, że nasze złoto istnieje. Zakup złota fizycznego nie jest bezkosztowy – przy 1 uncji spread wynosi 4%, przy jednym gramie – 40%. Złoto jest dość łatwo kupić, sporo dilerów czy mennic je oferuje. Natomiast wyjście z takiej inwestycji jest dość problematyczne. Oczywiście jest sporo osób, które chcą takie złoto kupić, ale oczekują wysokiego dyskonta. Jeżeli to dyskonto na wstępie wynosi 4%, to moim zdaniem ciężej spieniężyć taką inwestycję i takie dyskonto będzie dwa razy większe. My zabezpieczamy kurs walutowy – w długim terminie jest to bardzo korzystne dla inwestorów inwestujących w złoto. Klient indywidualny ma bardzo ograniczone możliwości zabezpieczenia kursu walutowego.

Bartosz Sańrpuch, ING

Posiadanie konta maklerskiego może być postrzegane jako wada przy inwestowaniu w certyfikaty. Polemizowałbym czy to jest na prawdę wada. Wiele kont maklerskich prowadzonych jest bezpłatnie. Do wad można prędzej zaliczyć podwyższone ryzyko  inwestycyjne. Natomiast jest to forma “papierowa”, ze wszystkimi plusami i minusami tego faktu. W przypadku inwestowania w dźwignią trzeba zachować podwyższony poziom ostrożności, bo w ekstremalnym przypadku można stracić wszystko. Natomiast zaletą inwestowania z dźwignią jest możliwość uzyskania wyższych stóp zwrotu. Oczywiście trzeba to robić umiejętnie. Dobrze przygotowani inwestorzy mogą uzyskać wyższe stopy zwrotu w stosunkowo krótkim czasie. Nie wszystkim się to udaje, ale jest to w zasięgu ręki.

5 1 vote
Article Rating

Artur Wiśniewski

Redaktor naczelny ;) Makler Papierów Wartościowych (2370), inwestor indywidualny. Interesuje się rynkiem akcji, obligacji, funduszy, ETF i inwestycji alternatywnych. Lubi piłkę nożną, rower i góry.

Powiadomienia o nowych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments