Na polskie giełdzie zadebiutował bitcoin! A dokładnie Beta ETF Bitcoin, nowy fundusz ze stajni Beta ETF. Z punktu widzenia polskiego rynku to rewolucyjny moment. To zupełnie nowa klasa aktywów na GPW. Chociaż w bitcoina inwestować można także bezpośrednio. Są też zagraniczne instrumenty giełdowe oparte na bitcoinie. Czy więc warto zainwestować w Beta ETF Bitcoin? Zapraszam do materiału, w którym opowiem, czy warto inwestować w bitcoina i w jaki sposób najlepiej to robić.
Czym jest Beta ETF Bitcoin?
Beta ETF Bitcoin to fundusz, który inwestuje w bitcoina przez kontrakty futures notowane w USA. Według nieoficjalnych informacji, to jedyna forma, na jaką zgodził się KNF. Inaczej fundusz by nie powstał. Jego benchmarkiem są kontrakty futures na bitcoina z giełdy CME w Chicago. Można więc powiedzieć, że fundusz stosuje replikację fizyczną. Jednocześnie kontrakt terminowy to ekspozycja syntetyczna. Trochę to skomplikowane, ale konkluzja jest taka, że fundusz inwestuje w bitcoina pośrednio, nie przechowuje kryptowalut w postaci fizycznej. Można go więc nazwać „papierowym bitcoinem”. Ma to swoje minusy, ale i zalety, o czym za chwilę.
Fundusz stosuje hedging walutowy, czyli zabezpiecza się przed zmianami kursu USD/PLN. Czy to zaleta, czy wada, wrócimy do tego później. Opłata za zarządzanie wynosi 0,7%, a całkowite koszty około 1,2% rocznie. W porównaniu z zagranicznymi ETF na bitcoina nie jest to ani drogo, ani tanio. Wraz ze wzrostem aktywów opłaty będą spadać.
Fundusz jest notowany na GPW w polskich złotych, co oznacza że nie trzeba ponosić kosztów przewalutowania. Animatorem jest DM BOŚ, czyli ten sam podmiot, który zapewnia płynność także innych produktów Beta ETF. Fundusz dostępny jest przede wszystkim przez polskie domy maklerskie, zarówno na rachunkach „zwykłych”, jak i emerytalnych (IKE i IKZE).
Czy warto inwestować w bitcoin?
Inwestowanie w bitcoina może mieć różne motywacje. Dla wielu osób celem jest uniezależnienie się od systemu finansowego kontrolowanego przez rządy. Ja osobiście takiej potrzeby nie czuję, ale wiem, że wiele osób tak. Jeśli do nich należysz, zapomnij o Beta ETF Bitcoin i podobnych instrumentach giełdowych. Tylko czysty bitcoin daje tę niezależność.
Część inwestorów ceni też możliwość swobodnego przesyłania bitcoina za granicę. Na przykład, w razie kryzysu geopolitycznego w Polsce, transfer pieniędzy za granicę mógłby być utrudniony – tak było na Ukrainie i u nas mogłoby się powtórzyć. Ale na to akurat jest remedium. Można otworzyć rachunek u zagranicznego brokera i tam inwestować. W razie czego środki będą już poza Polską. Więc argument swobody transferu mnie akurat nie przekonuje. Szczególnie, jeśli nie trzymamy w bitcoinie dużych pieniędzy. Jeśli jest to drobna część portfela, rzędu kilku procent, to te środki byłyby raczej zbyt małe, by utrzymać się za granicą w razie potrzeby.
Według mnie bitcoin to aktywo spekulacyjne. Nie płaci odsetek, nie wypłaca dywidendy, nie da się go też podzielić na pokoje i wynająć. 🙂 Nie da się go wycenić. Jest wart tyle, ile ktoś będzie chciał za niego zapłacić. Podobnie jak złoto czy dzieła sztuki. Owszem, są argumenty popytowe za wzrostem jego wartości, np. zainteresowanie funduszy czy banków centralnych a także ograniczona podaż. Ale ja nie widzę realnej wartości, która by go napędzała. Jeśli ją widzicie, podzielcie się w komentarzach i spróbujcie mnie przekonać.
Dla mnie bitcoin to narzędzie do spekulacji. Mogę sobie wyobrazić, że w długim terminie urośnie do miliona dolarów, ale równie dobrze może spaść do zera. Inwestowanie dużej części portfela w bitcoina uważam za zły pomysł. Ale mała alokacja, 1-5%, z akceptacją ryzyka utraty całej tej kwoty, jest moim zdaniem OK. Jak poleci w kosmos do to będzie miło, a jeżeli spadnie do zera, to nas nie zrujnuje.
Ile dokładnie go dodać? Nie ma jednej odpowiedzi. Historia nie daje gwarancji na przyszłość, ale w przeszłości dodanie 1-2% bitcoina do portfela 60/40 miało na niego niewielki wpływ. Natomiast przy 5% udział ten odpowiadał już za ponad 20% zmienności całego portfela. Dane Morningstar pokazują, że 5% to granica krytyczna – powyżej niej portfelem zaczyna bardzo bujać. Kluczowe jest więc pytanie, jakie wahania jesteście gotowi znieść.

Jakiś czas temu przygotowałem też analizę, która pokazuje, że jeśli do portfela 50/50 dodamy 5% bitcoina i przez 5 lat nie będziemy robić rebalancingu, to udział bitcoina wzrasta do około jednej trzeciej portfela. To powoduje znacząco wyższą zmienność.

Jak inwestować w bitcoin – bezpośrednio czy pośrednio?
Z punktu widzenia kosztów zarządzania najlepsze jest inwestowanie bezpośrednio w bitcoina – tam nie ma ich w ogóle. Najpopularniejszym miejscem zakupu są giełdy kryptowalut. Mając tam konto, ponosimy koszty transakcyjne, ale zwykle nie są wygórowane. Jednak z giełdami kryptowalut wiąże się ryzyko depozytu. To prywatne firmy, które w razie upadłości mogą pozostawić inwestora bez środków. Takie sytuacje już miały miejsce.
Uwaga! To ryzyko można wyeliminować trzymając bitcoiny na przykład w tak zwanym portfelu sprzętowym. Można go kupić pewnie za kilkaset złotych. To świetne rozwiązanie i każdemu inwestującemu bitcoin bezpośrednio je polecam. Jeżeli znacie też inne sposoby na bezpieczne przechowywanie – dawajcie znać w komentarzach.
Jednak z jakiegoś powodu wielu z takich rozwiązań nie korzysta. Może nie zdają sobie sprawy z ryzyka? A może je ignorują? Albo uważają, że przy małej pozycji zakup portfela sprzętowego to nieopłacalny wydatek. Nie wiem. Wiadomo jednak, że klienci upadłych giełd, takich jak Mt. Gox, Bitmarket czy FTX, z tych zabezpieczeń nie korzystali. Dla takich osób instrumenty giełdowe mogą być alternatywą, bo eliminują ryzyko depozytu. Nie trzeba martwić się zgubieniem sprzętu, uszkodzeniem czy utratą hasła.
Trzeba jednak dodać, że choć giełda regulowana nie może zbankrutować, to w czarnym scenariuszu handel na niej może być czasowo zawieszony. Tak było na Ukrainie. Dlatego instrumenty giełdowe na bitcoina -według mnie- nie są dobrym zabezpieczeniem na kryzysy geopolityczne. Natomiast w normalnych warunkach dają większe bezpieczeństwo niż giełdy kryptowalut.
Instrumenty giełdowe na bitcoina rozwiązują problem depozytu i są coraz tańsze. Do tej pory najbardziej płynny i najłatwiej dostępny był Bitwise Physical Bitcoin ETC, kosztujący 2% rocznie. Ale pojawiła się konkurencja i opłaty spadają. iShares Bitcoin ETP kosztuje 0,15%, a Invesco Physical Bitcoin ostatnio ściął opłaty do 0,1%. Beta ETF Bitcoin jest gdzieś pośrodku tej stawki. Na marginesie, jeżeli chcecie je porównać, polecam Wam ranking ETF/ETN na bitcoin na atlasETF.pl.
To, co z mojej perspektywy ma największe znaczenie, to że w instrumenty giełdowe na bitcoina można inwestować przez konta emerytalne – IKE i IKZE. Przyszłości oczywiście nie znamy, ale gdyby przyjąć, że bitcoin nadal będzie mocno rosnąć (a bez tej nadziei pewnie byśmy się nim nie interesowali), to oszczędności podatkowe mogą wielokrotnie przewyższać koszty zarządzania. A różne badania pokazują, że coraz częściej inwestujemy przede wszystkim przez konta emerytalne (IKE i IKZE).
Ile można zaoszczędzić na podatkach? W artykule Jak inwestować w bitcoin bez podatku? porównałem dwa portfele. Jeden bez kosztów zarządzania, ale z podatkiem na końcu. Drugi z opłatą roczną 2%, ale bez podatku dzięki opakowaniu go w IKE. Ostatnie kilkanaście lat podzieliłem na okresy 5-letnie. Okazało się, że we wszystkich symulacjach lepiej wypadał portfel, który był obciążony kosztami zarządzania, ale zwolniony z podatku. W najgorszym 5-letnim okresie wartość portfela była o 10% wyższa, a w najlepszym o 21%. Przeciętnie była wyższa o 18%.

Jeśli ktoś inwestuje na rachunku zwykłym, czyli opodatkowanym, instrumenty giełdowe nie dają przewagi. Brak kosztów zarządzania przemawia więc za zakupem bitcoina bezpośrednio. Warto jednak pamiętać, że rozliczanie podatkowe bitcoina jest bardziej skomplikowane. Przy ETF podatki rozlicza się dopiero przy sprzedaży. Przykładowo, jeżeli przez 20 lat będziesz kupować co roku ETF i na końcu wszystko sprzedasz, to rozliczenie podatkowe musisz zrobić tylko raz – po sprzedaży. Z kryptowalutwami jest inaczej: „Wszystkie koszty jakie ponosisz w danym roku podatkowym, wykazujesz w zeznaniu rocznym, niezależnie od tego, czy w tym samym roku uzyskałeś przychody, czy też nie.„. A zatem jeżeli przez 20 lat będziemy co rok tylko dokupować, bez sprzedawania, zeznanie PIT-38 trzeba składać co roku. Pod tym względem instrumenty giełdowe są wygodniejsze.
Przy okazji, jeżeli zastanawiacie się nad formą inwestowania w bitcoina, serdecznie Wam zapraszam na panel dyskusyjny „Bitcoin – pieniądz, cyfrowe złoto czy narzędzie spekulacji?” z udziałem Mateusza Muchy (Beta ETF), Krzysztofa Piecha (Uczelnia Łazarskiego) i Pankracego. Odbędzie się on w ramach konferencji Pasywna Rewolucja w dniach 8-9 października. Dostęp online jest całkowicie bezpłatny – rejestracja na PasywnaRewolucja.pl.
Beta ETF Bitcoin vs inne instrumenty giełdowe
Jeżeli uznacie, że wolicie bitcoina papierowego niż fizycznego, to rodzi się pytanie, czy lepiej wybrać Beta ETF Bitcoin czy inne instrumenty? Badanie „ETF w portfelu” pokazało, że najchętniej inwestujemy przez polskich brokerów, szczególnie na kontach IKE i IKZE. Tutaj sprawa jest prosta — w większości domów maklerskich Beta ETF Bitcoin to jedyny produkt dający ekspozycję na bitcoina. Połowa brokerów nie oferuje dostępu do rynków zagranicznych, więc tam nie ma konkurencji. Druga połowa je ma, ale produkty na bitcoina często nie są dostępne, bo działy compliance to blokują. Aktualnie ETP na bitcoina znajdziecie tylko w XTB, Santanderze i Aliorze, a przez IKE i IKZE tylko w pierwszych dwóch.
ETP to formalnie instrumenty dłużne, ale są dobrze zabezpieczone, więc ryzyko emitenta jest zniwelowane. Hipotetycznie w razie upadku firmy zarządzającej portfele klientów powinny wyjść z tego cało. Dlatego przy wyborze warto kierować się innymi czynnikami, na przykład kosztami zarządzania i zabezpieczeniem walutowym.
W XTB, Santanderze i Aliorze dostępny jest Bitwise Physical Bitcoin ETC, ale pobiera on 2% rocznie – Beta ETF jest tańszy. VanEck Bitcoin ETN A kosztuje 1%, czyli niewiele mniej niż Beta. Wyraźnie tańszy jest Xtrackers Galaxy Physical Bitcoin ETC (0,35%) a najtańszy jest WisdomTree Physical Bitcoin (0,15%). Konkurencja jest na razie niewielka, ale myślę, że z czasem się rozszerzy i brokerzy dodadzą tańsze produkty.

Obstawiam też, że z czasem też inni brokerzy oferujący rynki zagraniczne też zaczną udostępniać konkurentów polskiego dostawcy. Warto też dodać, że już teraz z łatwością można inwestować w tańsze instrumenty przez brokerów zagranicznych, choć póki ci korzysta z nich tylko garstka.
Warto też uwzględnić hedging walutowy. Beta ETF Bitcoin stosuje zabezpieczenie przed ryzykiem kursowym. Czy to dobrze, czy źle? Z punktu widzenia zmienności nie ma dużego znaczenia. Spójrzcie na wykres obsunięć kapitału dla funduszu Grayscale Bitcoin Trust ETF. Obsunięcia w USD i PLN prawie się pokrywają. Bitcoin jest tak zmienny, że zmiany kursu USD/PLN za wiele tu nie zmieniają.

Natomiast kurs walutowy może mieć duży wpływ na stopy zwrotu. Do tej pory bitcoin był raczej ujemnie skorelowany z kursem USD/PLN. Gdy bitcoin spadał, dolar często rósł, i odwrotnie – gdy bitcoin rósł, dolar często spadał.

Na przykład w okresie od 1 grudnia 2021 do roku później bitcoin w dolarze stracił 71%, a w złotym 68%. Brak hedgingu lekko pomógł. Natomiast od 1 listopada 2022 do dziś bitcoin w dolarze wzrósł o 385%, a w złotym tylko o 264%. Brak zabezpieczenia walutowego tu bardzo zaszkodził — polski inwestor zarobił aż o 110% mniej. Przypomnę, że inwestując przez IKE lub IKZE np. w XTB czy eMakler mBanku, każda transakcja kupna i sprzedaży wiąże się z wymianą waluty po aktualnym kursie.
Jak będzie się w przyszłości kształtował USD/PLN, nie wiemy. Jak na razie w długim terminie rósł, co przemawiałoby za instrumentami bez hedgingu. Ale w krótkim horyzoncie wahania walutowe mogą jednak mocno wpłynąć na wyniki — poprawić je lub pogorszyć.
Na marginesie, niedawno powstał też inPZU Bitcoin. Z dużym zainteresowaniem będę się przyglądał porównaniu jego wyników z Beta ETF Bitcoin. TFI PZU inwestuje inaczej — przez instrumenty ETP na bitcoina. Z czasem okaże się, jaki sposób sposób replikacji jest bardziej efektywny. Oba fundusze stosują hedging walutowy, co czyni takie porównanie zasadnym. Chociaż, jeśli bitcoin miałby stanowić tylko kilka procent, różnica w kosztach dla całego portfela raczej będzie znikoma.
Podsumowanie
Beta ETF Bitcoin to tzw. bitcoin papierowy. Nie nadaje się dla tych, którzy liczą na ucieczkę od systemu finansowego kontrolowanego przez rządy. Chociaż dla mnie ta wizja jest trochę szaleństwem. Nie wyobrażam sobie, by trzymać w bitcoinie dużej części majątku. Uważam, że to aktywo spekulacyjne i powinno stanowić najwyżej kilka procent portfela.
Dopóki nie ma u nas geopolitycznej zawieruchy, giełda regulowana jest bezpieczniejsza niż giełda kryptowalut. Może być dobrą alternatywą dla tych, którzy inwestują w bitcoina bezpośrednio, ale z jakiegoś powodu nie korzystają np. z portfela sprzętowego – może przez lenistwo lub koszty jego zakupu.
Według mnie największą zaletą bitcoina papierowego jest możliwość inwestowania przez konta emerytalne (IKE i IKZE), co pozwala oszczędzać na podatkach. Na razie Beta ETF Bitcoin praktycznie nie ma konkurencji u polskich brokerów. Na palcach jednej ręki można policzyć instytucje, w których ją ma. Oczywiście liczę, że z czasem konkurencja będzie większa, bo dzięki temu mamy wybór i spadają opłaty — a to zawsze dobra wiadomość.
Jeżeli ktoś inwestuje z krótszym horyzontem, ważniejsze niż koszty zarządzania może się okazać ryzyko walutowe, które potrafi bardzo wpływać na wyniki. Jeżeli chodzi o mnie, w części pasywnej mojego portfela, gdzie dominują ETF-y na akcje, chcę mieć ekspozycję na waluty obce. Natomiast w przypadku aktywnego inwestowania w bitcoina, hedging walutowy mi akurat się podoba. Ale to zawsze sprawa indywidualna i każdy musi to dopasować to do swojej strategii.




