94,2 proc. Polaków słyszało o kryptowalutach, a co dziesiąty Polak w wieku produkcyjnym deklaruje ich posiadanie. Przeciętna wartość zainwestowanych środków wynosi 1000 zł, co dla ponad połowy osób stanowi mniej niż 5% portfela. W kryptowaluty można lokować środki bezpośrednio, np. na giełdzie kryptowalut – tu od zysków obowiązuje podatek. Jednak można to robić też pośrednio – przez fundusze i instrumenty giełdowe odwzorowujące ich cenę. W tego typu rozwiązania można inwestować między innymi przez konta emerytalne, dzięki czemu można legalnie oszczędzać na podatkach. Dostępność takich instrumentów do tej pory była słaba, ale to się właśnie zmienia. Wkrótce powstaną fundusze Beta ETF Bitcoin oraz inPZU Bitcoin. Dzięki temu inwestowanie w króla kryptowalut z ulgami podatkowymi stanie się powszechnie dostępne. W tym materiale najpierw opowiem czy warto inwestować w bitcoin i jak uzyskać na niego ekspozycję. Potem porównam bezpośrednie i pośrednie inwestowanie w bitcoina pod kątem możliwości oszczędzania na podatkach, wygody zarządzania portfelem i bezpieczeństwa inwestycji.
Czy warto inwestować w bitcoin?
Ile można zarobić, inwestując w bitcoin? Historia króla kryptowalut jest imponująca. W ostatnich kilkunastu latach osiągał wręcz niebotyczne stopy zwrotu, zostawiając daleko w tyle klasyczne aktywa, takie jak akcje czy obligacje. Oczywiście nie ma darmowych obiadów. Tak dobre wyniki trzeba było okupić także kosmiczną zmiennością. Spadki sięgające -80% były w ostatnich latach na porządku dziennym. Czy możemy się spodziewać, że taki rollercoaster w portfelu w przyszłości również się opłaci? Tego nie wiemy, bo przyszłości nie znamy.
Według mnie bitcoin to aktywo spekulacyjne. Trudno je wycenić, ponieważ nie wypłaca dywidend ani odsetek. Nie można go podzielić na pokoje i wynająć. 🙂 Nie można go zastosować w przemyśle, jak złoto. Jest wart tyle, ile inni są skłonni za niego zapłacić. Mogę sobie wyobrazić, że wzrośnie jeszcze dziesięciokrotnie, ale równie dobrze może spaść do zera. Według mnie nie nadaje się do pasywnego portfela na zasadzie „kup i trzymaj”. Jednak mogę sobie wyobrazić jego obecność w części aktywnej, np. z założeniem, że dodajemy go do portfela w niewielkiej ilości (1, 2, 3, a może nawet 5%), i jeśli spadnie do zera, nie zrujnuje nas, a jeśli wystrzeli w kosmos, będziemy się cieszyć.
Jak uzyskać ekspozycję na bitcoin?
W bitcoin można inwestować bezpośrednio, np. kupując go na giełdzie kryptowalut. To podstawowa opcja, która jest pozbawiona kosztów zarządzania – ponosi się głównie koszty transakcyjne, które nie muszą być wygórowane.
Ekspozycję na cenę bitcoina można też uzyskać pośrednio – za pomocą instrumentów notowanych na giełdzie. Najdłuższą historię ma notowany na giełdzie w Nowym Jorku Grayscale Bitcoin Trust, chociaż największe aktywa zebrał – jak na razie – iShares Bitcoin Trust ETF, mimo że powstał dopiero w 2024. Jednak fundusze tworzone według prawa amerykańskiego są dla nas trudno dostępne.
Na szczęście w Europie też mamy instrumenty dające ekspozycję na króla kryptowalut. Chociaż ze względów prawnych w UE nie są to fundusze, lecz instrumenty ETN, czyli Exchnage Traded Notes lub szerzej ETP, czyli Exchange Traded Products. One też są notowane na giełdzie, lecz formalnie są to dłużne papiery wartościowe, czyli coś w rodzaju obligacji.
Do instrumentów europejskich dostęp mamy teoretycznie łatwy, ale w praktyce jest on bardzo ograniczony. Polscy inwestorzy najczęściej korzystają z polskich domów maklerskich, a ci mają do nich raczej konserwatywne podejście i mało który je udostępnia. Przez IKE lub IKZE można je nabyć jedynie przez XTB i BM Santander, a przez rachunek „zwykły” także w BM Alior. U każdego z nich można nabyć Bitwise Physical Bitcoin ETC, ale zdarzają się też inne (VanEck Bitcoin ETN A, Xtrackers Galaxy Physical Bitcoin ETC, WisdomTree Physical Bitcoin).

Wybór miejsc do inwestowania do tej pory był niewielki, ale właśnie nadchodzi rewolucja. Za kilka tygodni mają powstać fundusze Beta ETF Bitcoin oraz inPZU Bitcoin. Dzięki temu produkty dające ekspozycję na Bitcoina staną się powszechnie dostępne. Beta ETF Bitcoin będzie można kupić przez dowolny polski dom maklerski, a inPZU Bitcoin – przez platformę inPZU a także dystrybutorów inPZU (BM Pekao S.A. i platformę KupFundusz.pl). Oba fundusze będą dostępne przez rachunki emerytalne IKE i IKZE, dzięki czemu można oszczędzać na podatkach. O kontach emerytalnych możecie dowiedzieć się z materiału IKE, IKZE, OIPE – jak oszczędzać na emeryturę.
Jak inwestować w bitcoin bez podatku?
Korzystając z funduszy i instrumentów ETN na bitcoin, w przeciwieństwie do zakupu kryptowalut bezpośrednio, trzeba ponosić koszty zarządzania. Przykładowo, WisdomTree Physical Bitcoin pobiera raptem 0,15%, ale taki Bitwise Physical Bitcoin ETC kasuje nas każdego roku 2%. Jakie opłaty będą pobierać Beta ETF Bitcoin oraz inPZU Bitcoin jeszcze nie wiadomo. Biorąc pod uwagę polskie realia będą one raczej wyższe niż niższe. Rodzi się pytanie, po co wybierać produkt na bitcoin i ponosić koszty zarządzania, skoro można kupić bitcoin bezpośrednio i ograniczyć się do jedynie kosztów transakcyjnych? Otóż inwestując w takie rozwiązania przez konta emerytalne na podatkach można oszczędzić wielokrotnie więcej niż wynoszą koszty zarządzania.
Weźmy symulacje historyczne dwóch inwestycji w horyzoncie 2011-2025. W pierwszym przypadku inwestujemy w bitcoin bezpośrednio, nie będziemy ponosić kosztów zarządzania, lecz na końcu poniesiemy podatek 19%. W drugim przypadku będziemy inwestować w bitcoin pośrednio, przez instrument pobierający 2% rocznie (czyli tyle, co najdroższy z aktualnie dostępnych), lecz na końcu nie zapłacimy podatku (na co pozwala np. IKE, jeżeli spełniamy określone warunki, przede wszystkim osiągniemy 60. rok życia). Jeżeli ostatnie kilkanaście lat podzielimy na okresy 5-letnie, to okazuje się że w każdym przypadku lepiej wypadał instrument, który był obciążony kosztami zarządzania, ale zwolniony z podatku. W najgorszej 5-latce końcowa wartość portfela była o 10% wyższa, a w najlepszym o 20,9%. Przeciętnie wartość rachunku była wyższa o 17,7%.

Jak to może wyglądać na konkretnych liczbach? Przykładowo, inwestujemy w bitcoin 10 000 zł w okresie 2020-2025. Jeżeli nie ponosiliśmy kosztów zarządzania, lecz mieliśmy do zapłacenia podatek, wartość rachunku netto wyniosła 77 tys zł. Gdybyśmy, w tym czasie ponosili opłatę 2%, lecz nie musieli płacić podatku, wartość rachunku wyniosłaby 91 tys zł, czyli 18% więcej.

Jeżeli spojrzymy na okresy 10-letnie, wygląda to bardzo podobnie. Tu również opłacało się ponieść koszty zarządzania, aby uzyskać korzyści podatkowe.

Na giełdzie krypto też można próbować optymalizować podatki – odraczając moment ich zapłaty. Aktywny inwestor może sprzedać bitcoina i „uciec” do stabelcoinów, a gdy później, gdy uzna że znowu warto, ponownie w niego zainwestować. Dopóki nie wycofa się do walut fiducjarnych, podatku płacić nie trzeba. Ale jednak w jakimś momencie, przy zamianie na waluty „oficjalne” podatek zapłacić będzie trzeba. Tymczasem inwestując w bitcoin przez fundusz lub ETN, w ramach konta emerytalnego, podatku można uniknąć całkowicie (IKE) lub go ograniczyć (IKZE).
Inwestując w bitcoina bezpośrednio teoretycznie też można uniknąć podatków całkowicie lub w znacznym stopniu. Chcąc wypłacić pieniądze można próbować zmienić rezydencję podatkową i przenieść się do kraju, w którym obowiązują niższe podatki niż w Polsce. Jednak taką operację trzeba dobrze przemyśleć, aby koszty takiego przedsięwzięcia nie okazały się wyższe niż korzyści. W szczególności warto byłoby porozumieć się z doradcą podatkowym, aby upewnić że oszczędności podatkowe „nie wyjdą nam bokiem”. Jeżeli bitcoin miałby stanowić jedynie niewielką część naszego portfela, a tak najczęściej jest, to koszty takiego przedsięwzięcia mogą być wyższe niż korzyści podatkowe. Z całą pewnością nie poleciłbym takich rozwiązań osobom inwestującym w bitcoin niewielkie kwoty. A konta emerytalne jak najbardziej tak. Jedyną wadą inwestowania przez konto IKE czy IKZE jest to, że mogą one być prowadzone jedynie przez instytucje polskie, co powoduje że dywersyfikacja ryzyka lokalizacji jest w tym wypadku nie możliwa. To oznacza, że przykładowo w razie wojny, możliwości transferu aktywów zgromadzonych w polskich instytucjach może okazać się niemożliwe, czego dowodzi przykład Ukrainy.
Jak wygodnie zarządzać portfelem: bitcoin vs produkty bitcoinowe
Co jest wygodniejsze: inwestowanie bezpośrednio w bitcoina czy w instrument dający pośrednią ekspozycję na bitcoina? Jeśli inwestujemy jednocześnie w kilka klas aktywów, zdecydowanie wygodniej jest zarządzać portfelem, gdy wszystkie aktywa znajdują się na jednym rachunku. Chodzi przede wszystkim o rebalancing, czyli przywracanie proporcji w portfelu do wartości pierwotnych, gdy się od nich odchylą — po to, aby utrzymywać poziom ryzyka na zakładanym poziomie.
Są osoby, które uważają, że jest on zbędny. Jeżeli jesteś wśród nich, polecam Ci materiał „Ile kosztuje pomijanie rebalancingu„. Udowadniam w nim, że bitcoin potrafi wywrócić portfel do góry nogami. W jednej z symulacji pokazałem, że 5% udział bitcoina w portfelu po 5 latach przeciętnie wzrastał do 34%, a po 10 latach — do ponad 90%. To powodowało, że zmienność portfela rosła do ogromnych rozmiarów. Dla przypomnienia, zmienność to nie tylko wzrosty, ale także spadki. Wiele osób może nie wytrzymać ze swoim portfelem i w okresach stresu rynkowego podejmować złe decyzje i w efekcie pogorszyć wyniki inwestycji.

Jeśli inwestujemy przez rachunek zwykły, rebalancing pomiędzy aktywami na rachunku maklerskim i giełdzie kryptowalut można wykonywać zarówno dopłatami, jak i klasycznie — przez sprzedawanie tego, co urosło, aby kupić to, co spadło. Co prawda transferowanie środków z jednego rachunku na drugi jest uciążliwe, a sprzedaż generuje zdarzenia podatkowe i obniża efektywność inwestycji, ale jest to wykonalne. Natomiast jeśli w akcje i obligacje inwestujemy przez konto emerytalne, a w bitcoina na giełdzie kryptowalut, możliwość klasycznego rebalancingu stoi pod dużym znakiem zapytania. Po prostu środkami na kontach emerytalnych nie można dowolnie operować. Wpłaty na taki rachunek są objęte limitem, więc jeśli został on wykorzystany w danym roku, nie można dopłacić środków z tytułu sprzedaży bitcoina. Zarządzanie kilkoma klasami aktywów (akcje, obligacje i bitcoin) przez rachunek maklerski jest natomiast bardzo wygodne. W przypadku konta emerytalnego klasyczny rebalancing jest możliwy praktycznie tylko wtedy, gdy wszystkie aktywa — włącznie z bitcoinem — znajdują się na tym samym rachunku.
Bezpieczeństwo: giełda kryptowalut vs giełda regulowana
Na koniec warto zadać sobie pytanie, czy bezpieczniej jest inwestować w bitcoina na giełdzie kryptowalut, czy w „instrumenty bitcoinowe” na giełdzie regulowanej? Różnica polega na tym, że giełda kryptowalut to „zwykła” prywatna firma, więc w przypadku jej upadłości inwestorzy mogą stracić swoje środki. I w przeszłości do takich sytuacji już dochodziło. Przykłady takich upadłości to Mt.Gox w 2014 roku, BitMarket w 2019, FTX w 2022 czy Bittrex w 2023. Aby uniknąć takiego ryzyka, zakupione bitcoiny można przechowywać offline na specjalnym zimnym portfelu np. w formie specjalnego urządzenia (ledger). Jednak ta metoda niesie inne ryzyka — jeśli zapomnimy lub zgubimy hasła, stracimy dostęp do aktywów. Nawet, jeżeli jest to zabezpieczenie skuteczne, to nie uznałbym go za wygodne.
W przeciwieństwie do giełd kryptowalut, giełda regulowana nie jest „zwykłą” firmą — jej działalność jest nadzorowana i regulowana przez państwo. Na takiej giełdzie instrumentami się obraca, ale w razie jej upadłości inwestorzy nie tracą swoich aktywów. Obrót może być czasowo zawieszony, np. w sytuacjach nadzwyczajnych jak działania wojenne (przykład: Ukraina), co może ograniczyć dostęp do środków. I to według mnie stanowi najbardziej namacalne ryzyko. Ale co do bankructwa, w przeszłości incydentalnie zdarzało się, że giełdy miały kłopoty finansowe i przechodziły restrukturyzacje, jak giełda w Buenos Aires. Ale historia nie zna przypadku upadłości giełdy.
A czy sam instrument jest bezpieczny? W skrócie — tak. W przypadku funduszy inwestycyjnych w Polsce aktywa klientów są oddzielone od majątku firmy zarządzającej. W razie jej upadłości środki uczestników nie są jej własnością i nie mogą zostać zajęte przez wierzycieli. Zarządzanie przejmuje depozytariusz, a nadzorca (KNF) może wyznaczyć nowego zarządzającego. Podobne zasady obowiązują na innych rozwiniętych rynkach, bo polski rynek powstał na wzorcach zachodnich.
Czy zagraniczne ETN-y na Bitcoin również są bezpieczne? Beta ETF Bitcoin i inPZU Bitcoin nie będą mieć cenionej konstrukcji UCITS, bo są tworzone według prawa polskiego. Ale ono również zapewnia separację aktywów klientów od firmy zarządzającej. Jednak zagraniczne instrumenty ETN na bitcoin nie są funduszami, lecz dłużnymi papierami wartościowymi emitowane przez firmę zarządzającą według prawa kraju, w którym zostały wyemitowane – np. brytyjskiego, niemieckiego czy szwajcarskiego. Pojawia się więc pytanie, czy są one równie bezpieczne co fundusze. Krótka odpowiedź brzmi: tak, ich bezpieczeństwo zasadniczo jest zbliżone. Choć nie podlegają reżimowi UCITS, same narzucają sobie prawne „bezpieczniki” – są one opisane w prospektach emisyjnych. Poprosiłem kilku dostawców o wyjaśnienie, jak one działają. Ich odpowiedzi były dość zbieżne. Poniżej odpowiedź jednego z nich, HANetf, który emituje takie instrumenty przy współpracy z Bitwise. W skrócie, ich ETP na krypto jest skonstruowany w taki sposób, aby był odporny na ryzyko upadłości. W przypadku problemów z HANetf lub Bitwise, aktywa nie trafiłyby do masy upadłościowej, lecz pozostałyby niezależne.
The issuer of Bitwise’s Bitcoin ETPs and our Gold ETCs is structured in such a way that it is bankruptcy remote. The SPV is arms length from the company, holds assets or collateral and has a Trustee who acts on behalf of the note holders. The issuer is not directly dependent on Bitwise or HANetf. This is specifically done in order to avoid credit risk for investors. This is different than a bank who issues a ETN, e.g. a structured product from Lehman Brothers. Those products were usually issue of the banks balance sheet and are unsecured credit with no collateral to negate counterparty risk, and therefore had credit risk. If the bank went bankrupt, the assets of the issuer end up in the insolvency mass of the bank. In contrast to that, if something were to happen to HANetf or Bitwise, the assets in the respective crypto or gold ETPs would not go into our insolvency mass, but they remain independent.
Podsumowanie
Bitcoin historycznie zapewniał kosmiczne stopy zwrotu, chociaż jego zmienność również była nieziemska. Ulokowanie w nim dużej części majątku to według mnie szaleństwo, ale dodanie szczypty bitcoina może nadać portfelowi nieco drapieżnego charakteru. Pytanie, czy Wam na tym zależy. 🙂
Podstawowym sposobem inwestowania w bitcoina jest zakup na giełdzie kryptowalut, co na końcu rodzi obowiązek zapłacenia podatku od zysków. Alternatywą są instrumenty giełdowe na bitcoina. Zaletą tej drugiej opcji jest możliwość inwestowania przez konta emerytalne IKE i IKZE, co pozwala oszczędzać na podatkach. Obecnie to rozwiązania niszowe, jednak wkrótce staną się powszechnie dostępne dzięki funduszom Beta ETF Bitcoin i inPZU Bitcoin.
Bitcoinowe produkty są bardzo wygodne – rebalancing portfela jest zdecydowanie prostszy, bo nie trzeba transferować środków między rachunkiem maklerskim a giełdą krypto. Pośrednie inwestowanie w bitcoin jest też bardzo bezpieczne. W razie upadłości giełdy kryptowalut inwestorzy mogą stracić pieniądze, podczas gdy giełda regulowana ma wbudowane zabezpieczenia przed takim scenariuszem. Inwestorzy są też dobrze chronieni na wypadek upadłości firmy zarządzającej funduszem lub emitenta instrumentów ETN.



Rozumiem że PIT przy inwestycji w ETF na bitcoin składamy tylko przy sprzedaży, a nie – jak dla bezpośredniej inwestycji w bitcoin – w każdym roku, gdy kupujemy?
TAK, tylko przy sprzedaży.